moje uzależnienia

zeszytynotatniki

 

I bynajmniej nie chodzi tutaj o papierosy, alko czy też coś innego… o nie… moje uzależnienie jest bardzo, ale to bardzo przyjemne :)

 

        Zacznijmy od tego, że nie jest to jedno, dwa… jest ich naprawdę dużo… i czasem już tego nie ogarniam, ale staram się.

 

Po pierwsze: JESTEM NOTATNIKOZESZYTOHOLICZKĄ

      

         Wystarczy, że pójdę do sklepu TYLKO i wyłącznie po pieczywo, a niech mi nie daj Boże wpadnie w oko zeszyt w cudnej okładce to jestem “ugotowana”. Muszę go mieć, chociaż w domu mam już całą stertę zeszytów z pięknymi okładkami… ale przecież to jest tylko jeden… i drugi… i… I kolejny zeszyt z ładną okładką ląduje u mnie na przepełnionej półce.

Całe szczęście, że mam dzieci w wieku szkolnym i jak tylko zabraknie im zeszytu, wiedzą do kogo się udać.

To samo mam z notesami, organizerami itp… No ale cóż UWIELBIAM TO!! I się z tym nie kryję.

 

Po drugie: UWIELBIAM WSZELKIEGO RODZAJU ARTYKUŁY PIŚMIENNICZE

     

  O tak!! Będąc w mieście nie mogę obojętnie przejść obok sklepu papierniczego. Ciągnie mnie tam, jak wilka do lasu. Uwielbiam mieć różnego rodzaju długopisy, cienkopisy, zakreślacze… ale uwielbiam PIÓRA. I te na naboje i te na atrament. Mam u siebie w zbiorach pióro, które używałam jeszcze w podstawówce. No a to było szmat czasu temu, a on pisze dalej…

I tutaj też dzielę się z dzieciakami, jak tylko czegoś potrzebuję, chociaż nie powiem – z ciężkim sercem żegnam się czy to z zeszytem, czy to też z długopisem.

 

Po trzecie: GRY NA TELEFONIE CZY TEŻ TABLECIE

      

No to jest moja wielka zmora. Mając chwilkę czasu zaraz zaglądam na moje gry i wtedy mnie wciąga. To chyba jedno z moich uzależnień, które chciałabym ograniczyć.

 

Po czwarte: LUBIĘ BUSZOWAĆ PO SECONDHANDACH

       

O tak… Lubię to… jak tylko mam czas i sposobność to idę i “buszuję” szukając perełek.
No i czasem mi się udaje.

 

Po piąte: MOJE RĘKODZIEŁO, A DOKŁADNIEJ RZECZY DO JEGO WYKONANIA

     

        No właśnie z jednej strony to nie uzależnienie, bo zajmowanie się rękodziełem, można spokojnie nazwać pracą czy też hobby, które sprawia nam przyjemność. Ja uwielbiam szydełkować, robić bransoletki czy też zaczęłam swoją przygodę z decoupagem – pierwsze próby już są za mną. I jak widać można i tutaj popaść bardzo łatwo w spiralę “JaToMuszęMieć”, bo to mi się przyda itd. Jakiś czas temu bardzo często zaglądałam na allegro, aby zobaczyć co nowego pojawiło się u sprzedawców, u których zaopatrywałam się w artykuły potrzebne do tworzenia bransoletek. No i muszę powiedzieć, że bardzo dużo rzeczy jeszcze nie zostało przeze mnie wykorzystanych. Czekają sobie cichutko na to, aż w końcu będą potrzebne. To samo dotyczy szydełkowania. Mam mnóstwo wełen, kordonków, cały zbiór szydełek… ale mam nadzieję, że i to uda mi się pożytecznie spożytkować, bo kolejne schematy serwetek już mam wybrane.  Tylko jakoś czasu mi brakuje…

 

        Jak widać, są to dość bezpieczne uzależnienia. Ale od uzależnienia do zbieractwa jest niedaleka droga, dlatego trzeba się ograniczać, aby nie popaść w beznadziejną pętlę zbierania. Tym bardziej, że u mnie są to rzeczy, które jakby nie było zabierają przestrzeń.

 

 

podpis02

Copyright © 2014 ♥LoveMyLife♥ , Blogger